Koniec świata już się wydarzył. Tylko nikt nie zgasił muzyki.
Titanic już leży na boku, ale orkiestra nadal gra. Wstajemy rano, odpowiadamy na wiadomości, robimy zakupy, płacimy faktury - i mamy wrażenie, że wszystko nadal trwa. Tylko że stare reguły coraz częściej przestają działać.
Nie chodzi o koniec planety. Chodzi o koniec świata, którego zasady właśnie przestają działać.
Stara era jeszcze nie odeszła. Nowa jeszcze nie weszła.
Jesteśmy pomiędzy - w czasie przejścia, który wiedza wedyjska nazywa sandhya i sandhyamsa. Nie nagrałam tego odcinka, żeby Cię przestraszyć. Nagrałam go, żeby nazwać coś, co wiele osób już czuje, ale nie potrafi jeszcze ubrać w słowa. To nie jest kolejna opowieść o apokalipsie. To film o tym, co być może już się dzieje - podczas gdy my nadal chodzimy do pracy, robimy zakupy, planujemy kolejne tygodnie i czekamy na jakiś wielki znak.