Przejdź do treści

Akceptacja a miłość

Jako że często ludzie mają problem z poczuciem miłości, zwłaszcza na początku, to powiem parę słów o tym, czym jest akceptacja i jak ma się ona do miłości.

Kiedy już coś widzimy, czujemy, mamy pojęcia o duszach i chcemy zająć się uwalnianiem, wypadałoby umieć posługiwać się energią miłości. Nie jest to jednak takie proste jak mogłoby się wydawać. Dusze bardzo często nie pamiętają czym jest miłość, jak ona działa, o co w niej w ogóle chodzi. Jak niby mam poczuć miłość do kogoś, kto mi właśnie wbija nóż w serce? Jeszcze trudniejsze może to być wtedy, kiedy mamy to serce szczelnie zamknięte. Wtedy o miłości ciężko jest nawet rozmawiać. Pojawiają się fałszywe obrazy miłości, dziwne źródła z różnymi świecącymi energiami, a dla nas, spragnionych tej zapomnianej energii takie rozwiązania mogą być bardzo kuszące. Zwłaszcza kiedy są to energie wyższe od tych, którymi sami operujemy, to pojawić się mogą dziwne odczucia, że „tak! to jest miłość, na pewno to jest ona!” i wtedy łatwo podpiąć się pod jakiś zbiornik z energią. Żródełko świecącej energii, które miłość chce udawać, zastępować, a miłością na pewno nie jest.

Jeśli mimo prób, nie udaje się wam poczuć miłości, zacznijcie od energii prostszej, bardziej oczywistej i zrozumiałej nawet dla osobnika o zamkniętym sercu – AKCEPTACJI.
Akceptacja to dla mnie taka miłość, ale level 1. Jest to trzon miłości, jej rdzeń. Bez akceptacji nie ma miłości. Na czym jednak ta akceptacja tak dokładnie polega?
Nie chodzi o to żebyśmy brali na siebie to, co nam ktoś podrzuca, bo to nie jest akceptacja, tylko absorbcja 😉
W akceptacji chodzi o to, żebyśmy zrozumieli dlaczego ktoś tak działa, dlaczego w ten sposób postępuje, dlaczego my kiedyś w jakiś sposób postępowaliśmy, dlaczego wybraliśmy taką drogę, a nie inną. Kiedy już wiemy co jest przyczyną, to łatwiej nam zrozumieć motywy, którymi się wtedy kierowaliśmy, lub ktoś się kierował.
To nie jest tak, że ktoś mówi do ciebie – „obiecałeś mi posłuszeństwo! masz dotrzymać obietnicy!”, a my „akceptujemy” to i robimy tak, jak on chce. Akceptacja w takim wypadku ujawnia się przez to, że akceptujemy tą sytuację, tego kogoś, że nam rozkazuje, bo kiedyś mu coś obiecaliśmy. Akceptujemy to, co się teraz dzieje i rozumiemy to, bo w momencie kiedy zaakceptujemy stan obecny, to możemy otworzyć się na uwolnienie się od tego. Akceptując tą istotę, akceptując siebie, akceptując tą sytuację przestajemy oceniać i osądzać. Nikt nie jest dobry ani zły. Nikt w tej relacji nikogo nie męczy. Nikt nie jest katem ani ofiarą. Ty poprzez akceptację po prostu wiesz dlaczego to się dzieje, dlaczego doszło do takiej sytuacji.
Jak to zastosować w praktyce? Przede wszystkim bądź odpowiedzialny za swoje postępowanie i przeszłe decyzje. Wyjdź z danej sytuacji, spójrz na siebie z boku, popatrz co się dzieje i jak do tego doszło. Okaż zrozumienie i zaakceptuj stan faktyczny, bo nikt Ciebie na siłę do niczego nie zmusił. Ty kiedyś tak wybrałeś i miałeś wówczas swoje motywy, więc zaakceptuj to, zaakceptuj siebie z tamtej chwili i z chwili obecnej, zaakceptuj ten stan i tą sytuację. Kiedy przychodzi akceptacja, to przestajesz się miotać, już nie walczysz. To jest takie STOP energetyczne. Energia nagle się harmonizuje, rozjaśnia się obraz.
Akceptując przestajesz oceniać. Znika podział „dobry-zły”. Emocje się wyciszają, pojawia się zrozumienie.
Akceptując mówisz do siebie – tak, to się dzieje, tak właśnie jest, nikogo nie obwiniam, ani siebie ani nikogo innego. Doszło do tego w określony sposób, czas się zatrzymać i poszukać rozwiązania.

 

Authors: Piotr Kmieć

Źródło: http://www.rozmowyzduszami.pl/podstawy/akceptacja-a-milosc?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=akceptacja-a-milosc

Strona na facebook: https://www.facebook.com/RozmowyZDuszami

Koszyk