Przejdź do treści

Jak powstaje karma? Obciążenia karmiczne i praca z nimi

 

Na początek może powiem parę słów o wymianie energetycznej. W sumie wyróżnić można dwie kategorie wymiany energii.
Pierwsza to przepływ, wymiana naturalna, swobodna, bez długów i zobowiązań pomiędzy stronami. Wymiana taka ma miejsce w trakcie codziennych kontaktów z innymi, gdzie rozmawiamy ze sobą, kupujemy coś w sklepie, wymieniamy się ze znajomymi swoją wiedzą, czy płacimy za szkolenie. Zachowany jest balans energetyczny, obydwie strony są zadowolone z tego, co dają i otrzymują. Nie musi być to proces w pełni świadomy. Taka wymiana ma miejsce przede wszystkim w kontaktach z rodziną czy przyjaciółmi. Powszechna sytuacja, kiedy znajomy kupuje mi piwo, bo tak się złożyło, że nie wziąłem portfela
, a ja w niedalekiej przyszłości uczynię to samo. Podobnie dzieje się gdy pomagamy znajomym w przeprowadzce, a oni z wdzięczności zapraszają nas do siebie i stawiają pizzę, czy też znany z dzieciństwa układ rodziców z dzieckiem pod tytułem „posprzątaj w domu, to zabiorę Cię do kina”. Nie musi to oczywiście mieć miejsca w określonym czasie, ponieważ z rodziną czy bliskimi wymiana energetyczna ma pewną ciągłość, dzieje się to naturalnie i nie trzeba niczego kontrolować („gdzie moje 3zł za piwo?!”). Wymiana wówczas jest naturalna „coś za coś”, jest równowaga, nie ma długu ani zobowiązania wobec drugiej osoby. Po prostu wymieniliśmy się pewną energią i żyjemy dalej bez poczucia braku równowagi.

Druga kategoria, to wymiana, podczas której powstaje dług energetyczny. Nie ma zachowanej równowagi, jedna ze stron jest stratna, a druga dostaje więcej niż sama daje. W życiu codziennym wyglądać to może tak, że jesteśmy w związku, poświęcamy się, dajemy z siebie tyle, ile możemy, dbamy o drugą osobę, spełniamy jej zachcianki, ale ona w zamian nie daje z siebie nic, lub daje bardzo niewiele. Po pewnym czasie zaczynamy mieć tego dosyć, więc kończymy znajomość. Jednak „wydana” na związek energia nie zwróciła się. My odchodzimy, ale pozostaje poczucie, że temat między mną, a partnerką/partnerem jest jeszcze niezakończony. Czy to pretensje, złość, smutek, żal, chęć udowodnienia czegoś. Efekty mogą być różne, w zależności od tego, jak dany związek wyglądał, jednak z punktu widzenia energii praktycznie zawsze jest tak samo. Doszło do pewnej wymiany, ale nie ma równowagi. Tylko jak ma się to do karmy?
No właśnie. Wyobraźcie sobie sytuację, gdzie Pan i Pani wchodzą w związek. Pan ma swój zestaw obciążeń i ma silne przekonania, że jest samcem alfa, maczo, świat należy do niego, nikt nie może się z nim równać i wszyscy mają koło niego skakać, a kobiety miejsce jest w domu przy garach. Pani natomiast wychowana w domu, gdzie ojciec dominował nad wszystkimi, a matka biegała koło niego i spełniała jego wszelkie zachcianki. Wobec tego Pani nauczona takiego schematu głęboko wierzy w to, że jest gorsza od mężczyzn, powinna im usługiwać, spełniać ich żądania, a przy tym milczeć i nie zadawać pytań. Dla takiej Pani idealnym partnerem jest Pan. Spotykają się, szybko w sobie zakochują, bo tak pięknie do siebie pasują i związek trwa w najlepsze. Po jakimś czasie Pani, pomimo swoich obciążeń, zaczyna zauważać, że coś jednak jest nie tak. Skoro ona opiekuje się Panem, dba o niego, robi wszystko tak, jak Pan chce, to dlaczego Pan daje jej tak mało? Przecież skoro Pani tyle daje, to Pan powinien też tyle dawać. Oczywiście, że tak, bo jest to naturalny odruch każdej istoty i instynkt samozachowawczy, który jednak pozwala nam mimo naszych obciążeń przetrwać. Jednak w rzeczywistości Pan dzięki swoim pakietom wzorców i kodów „jak ma być” bardzo skutecznie przyjmuje energie od Pani, ale sam już nie jest tak skory do oddawania tego, co dostał. Brzmi to dosyć pospolicie. Jednak o co chodzi?
Sytuacja ma początek w dalekiej przeszłości. Pani w pewnym wcieleniu była dla Pana oprawcą. W danej hierarchii Pan znalazł się kilka szczebli niżej niż Pani (Pani po prostu nim rządziła). Ot tak się złożyło, że w ramach różnych wydarzeń wylądował na samym dole tej piramidki. Naginając swoją władzę Pani biła go, wykorzystywała i zmuszała do ciężkiej pracy, bo jej się należy, bo on ma słuchać, bo ona teraz rządzi i co się będzie przejmowała jakimś Panem. Refleksji nad tym zbyt wiele nie było, wcielenie się skończyło, ale pomiędzy Panem i Panią powstała właśnie karma i zapis w podświadomości razem z pamięcią tych wszystkich wydarzeń.
Jako że energia jednak dąży do wyrównania, a zarówno dusza Pana i Pani czują, że coś jest nie tak, umawiają się, że w danym wcieleniu Pani odpracuje dla Pana tą dawną krzywdę i będą kwita.
Jednak to tak nie działa. Wcielając się zazwyczaj nie mamy pamięci naszych poprzednich żyć ani pojęcia o co tak właściwie chodzi. Pani wypruwa sobie żyły żeby zadowolić Pana, ale Pan nigdy nie będzie zadowolony, bo jemu zawsze będzie mało ze względu na jego wzorce i przekonania. Tym razem nadmiar energii przechodzi na szalę Pana i to on ma dług u Pani, który pewnie znowu będą chcieli wyrównać w kolejnej inkarnacji. Tylko z takimi historiami można się przez wcielenia bawić, a nigdy do wyrównania nie dojdzie, bo jednej stronie zawsze będzie mało, a druga ciągle będzie niezadowolona i nieszczęśliwa, więc obciążenie tak czy inaczej zostanie, a krzywdy i pretensje zamiast zaniknąć, tylko narastają. Co zatem zrobić?
Właśnie wyrównać te energie świadomie, ale najpierw dokopać się do początków relacji, do przyczyn, do pierwszego spotkania i kontaktu z daną osobą. Jeśli Pan przypomina sobie, że wylądował u Pani na dole hierarchii, to niech Pan sobie przypomni dlaczego w ogóle tam wylądował, dlaczego tam się znalazł, czego tam szukał i po co tam poszedł, od czego się to wszystko zaczęło? Pan w trakcie przypominania sobie może dojść do tego, że znalazł się u Pani, bo przegrał bitwę ze swoim konkurentem. Pytanie do Pana o co i dlaczego konkurował? Konkurował, bo sprawdzał ile jest w stanie z siebie wyciągnąć jako władca królestwa. Szukał on odpowiedzi na pytanie „jak dobry jestem w kierowaniu innymi, czy nadaję się bardziej jako król, czy raczej zarządca, a może w ogóle nie powinienem kierować ludźmi, tylko zająć się pracą zespołową?”. Szukał i szukał, aż w trakcie tych poszukiwań na przestrzeni wcieleń poniósł klęskę i trafił na Panią. Pani natomiast była wówczas na szczycie własnych osiągnięć i możliwości, ponieważ szukała podobnej odpowiedzi do Pana, lecz Panu nie było pisane zarządzanie innymi (choć ma wiele innych unikatowych talentów), Pani natomiast jak najbardziej. Trafili na siebie, dusze się zapamiętały, bo doświadczenie dosyć intensywne, powstał dług, zawiązała się karma, wcielenie się skończyło, a po wielu kolejnych wcieleniach spotkali się ponownie, co by sobie sytuację wyjaśnić.
Wobec tego jeśli Pan przypomina sobie o co mu pierwotnie chodziło (szukanie talentu, czy umiem zarządzać ludźmi) i przypomni sobie całą tą historię, to dokopując się do przyczyn dochodzi do wniosku, że nikt mu tak naprawdę krzywdy nie zrobił, a pokazał mu zwyczajnie, że zarządzać to on z bardzo nie umie, ale w zespole pracować już jak najbardziej (tylko do tego potrzebował innych wcieleń, o których już nie będę pisał). Wtedy Pan wyciągając z tych doświadczeń zrozumienie i własne wnioski może bez problemu rozwiązać karmę z Panią, bo już pamięta o co mu pierwotnie chodziło, dlaczego tak się działo, dlaczego trafił na Panią i może być jej po prostu wdzięczny, że ich relacja umożliwiła mu zrozumienie czegoś w sobie. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak wybaczyć Pani jej zachowanie w przeszłości (bo ma takie samo prawo do obciążeń jak Pan), wybaczyć sobie własne zachowanie z obecnego wcielenia (wykorzystywanie Pani do własnych celów), wycofać od Pani swoje energie, oddać to, co się od Pani wzięło, zaakceptować i poczuć sympatię do Pani (miłość), bo w końcu to nikt Pana nie skrzywdził, a wręcz coś ważnego w Panu pokazał. Wtedy właśnie można spokojnie i z czystym sumieniem wyrównać energie, zabrać swoje, oddać cudze, wybaczyć, podziękować i puścić presję na udowadnianie sobie czy drugiej osobie czegokolwiek. Prawda, że to proste? ;)

Dodam przy okazji jeszcze jedną kategorię związków. Chodzi o śluby, dawne małżeństwa, przyszycia, bliskie relacje.
Wyobraźcie sobie kolejną parę. Jest Pan (już inny Pan) i w trakcie swojego barwnego życia trafił na Panią (Pani również inna). Spotkał ją po raz pierwszy, ale zupełnie odpłynął. Jego zachwyt nad nią nie znał granic. Pani jest spełnieniem jego marzeń, szczytem możliwości, najpiękniejszą kobietą, jaką sobie mógł wymarzyć. Pani równie zachwycona Panem, lepszego już nie będzie, to ON. W tym przypływie zachwytu postanawiają, że już na zawsze będą razem, aż do śmierci, albo jeszcze dłużej. Tutaj pojawiają się śluby. Niby ślub, to zwykłe, wypowiedziane słowa „ślubuję ci miłość”. Jednak jeśli Pan ślubuje miłość Pani, a Pani ślubuje Panu, wówczas dosłownie Pan i Pani wyciągają część energii ze swojego serca i dają sobie nawzajem. Wtedy powstaje stała wymiana energii pomiędzy ich sercami, stają się do siebie przywiązani energetycznie, bo już sobie ślubowali. W ekstremalnych sytuacjach (kiedy spotykało się „TĄ jedyną” ;)
) wymieniało się energiami na wszystkich czakrach. Przykładowo: czakra korony – będziemy razem dążyli do oświecenia, jedności, czakra 3 oka – wymiana myśli i zrozumienie na odległość, kontakt niewerbalny, czakra gardła – porozumiewanie się bez słów, lub dogadywanie się na wszystkich płaszczyznach, serce już wspomniałem, mogą być też inne śluby, ale najczęściej są związane z kochaniem się, wiecznym przywiązaniem czy wieczną miłością, czakra splotu – wspólna realizacja, wspólny rozwój, czakra sakry – najlepszy seks na świecie, nikt inny ci takiego nie da, lub nikt nie będzie ci bliższy, czakra podstawy – będziemy się zawsze wcielać razem, czasami są jednostronne typu „zapewnię ci byt w materii, zatroszczę się o ciebie”. No i tak zakochana para ślubuje i obiecuje sobie te wszystkie rzeczy, wymieniają się własnymi energiami na czakrach „na zawsze”, energie są wymienione, przepływ wzmocniony, jest super, związek kwitnie. Jednak po kilku latach Pan nagle zdaje sobie sprawę, że Pani już nie jest dla niego taka piękna ani ładna, już ma jej dosyć, nie może jej słuchać, albo zwyczajnie chce zająć się czymś innym, a już na pewno nie z Panią. Wtedy Pan ucina kontakt, odchodzi od Pani, ale uwaga… energie są już wymienione, Pan ma energie Pani, a Pani Pana. Pan odszedł, Pani nie wie co zrobić z energiami od Pana, bo przecież one zapełniają ubytek po energiach Pani. Pan sobie odszedł, a Pani ma ogromny wyrzut, bo chce swoje energie z powrotem, jednak Pana to nie interesuje, bo „on ma swoje życie i nie zamierza wracać do przeszłości”. Sytuacja podobna, wcielenie się kończy, a Pan i Pani wcielają się obok siebie w kolejnej inkarnacji i dążą ponownie do wyrównania energii. W takiej sytuacji najlepiej by było żeby Pan i Pani usiedli razem, przypomnieli sobie wcielenie, kiedy się to wszystko zaczęło, albo chociaż żeby przypomnieli sobie co sobie ślubowali i dlaczego. Jak już sobie przypomną, to czakra po czakrze śluby rozwiązać, odwołać, anulować, lub po prostu powierzyć miłości, przetransformować w miłość (każdy ślub, obietnicę, umowę, kod, wzorzec transformować w miłość). Dosłownie podziękować sobie nawzajem, że mogliśmy ze sobą być, docenić ten czas i wszystko, co sobie pokazaliśmy i daliśmy oraz z akceptacją i wdzięcznością zwrócić sobie nawzajem energie. Po takim „zabiegu” masa iluzji po prostu odpada. Znikają też pretensje i wyrzuty, bo w końcu otrzymaliśmy to, co te problemy powodowało.
Do takiego uwolnienia i puszczania ślubów nie trzeba pracować z drugą osobą. Można usiąść samemu i sobie to wszystko po kolei przypomnieć i uwolnić. Zachęcam jednak do pracy w parach, bo łatwiej wtedy weryfikować czy wszystko jest ok, ale samemu też da się to zrobić.

Kiedy jednak opowiadam o uwalnianiu karmy, puszczaniu misji, ślubów czy innych obciążeń opartych na relacjach, często pojawia się pytanie „a co zrobić jeśli ja coś puściłem, ale druga strona nie? Ja już nic od niego/niej nie chcę, ale on/ona mnie ciągle atakuje, zaczepia, prowokuje. Co wtedy?”.
Wydawać by się mogło, że jeśli wyrównaliśmy energie z drugą osobą, wybaczyliśmy i puściliśmy jakąkolwiek presję, to u drugiej strony też powinno być to uwolnione. Często tak właśnie się dzieje i relacje przechodzą na wyższe energie. Niestety jednak nie zawsze tak się dzieje. Często zdarza się tak, że po uwolnieniu spotykamy tą osobę, ale ona nadal zachowuje się „po staremu”. Powiedzmy ktoś mnie ciągle atakował i wzbudzał u mnie poczucie, że jestem kimś gorszym od niego, a za każdym razem po spotkaniu z tą osobą czułem się źle, byłem wyczerpany i wydojony z energii. Temat puściłem, a ten dalej swoje. Tutaj miejsce mogą mieć dwie sytuacje. Może najpierw ta „gorsza” ;)
.
Spotykamy się, on mnie znowu atakuje, a ja znowu czuję się gorszy, jednak już nie tyle czuję się gorszy od niego, ale ogólnie jakoś mi źle z myślą, że ktoś mnie nie akceptuje, nie szanuje i wytyka mi moje słabości. W takiej sytuacji puściliśmy jeden temat („czuję się od niego gorszy”), ale na wierzch wyszedł problem z akceptacją i szacunkiem do siebie. To działa dosłownie tak, że jeśli dana osoba atakuje w jakimś zakresie, a ja w tym zakresie nie mam żadnych „dziur” (czyli dosłownie wiary w to, że tak jest lub może być) i akceptuję siebie, mam do siebie szacunek, to nie będę wierzył w to, co on mówi, nie będę ulegał jego atakom, zaczepkom, wyrzutom, bo nie ma we mnie niczego, co by na to reagowało. Jeśli ktoś taki mnie atakuje i raz czy drugi nie wywołuje to we mnie żadnej reakcji, wtedy szybko traci on zainteresowanie i szuka sobie kolejnej ofiary, która tego typu zaczepkom ulegnie. Należy pamiętać o jednym. Siłą ataku jest moja reakcja na niego. Atak nie kosztuje atakującego prawie żadnej energii, jest to lekki impuls z zaczepką, takie „szturchnięcie” energetyczne. Jeśli atakujący widzi brak reakcji, to nie będzie na mnie marnował swojej energii i szybko zajmie się czymś innym.
Natomiast jeśli takie ataki ciągle wywołują we mnie pewną reakcję, oznacza to, że pojawił się inny temat do uwolnienia i trzeba się temu bliżej przyjrzeć. Nie musi to dotyczyć bezpośrednio tej konkretnej atakującej osoby, może to dotyczyć czegoś zupełnie innego. Ważne jest nie tyle „co ja jemu zrobiłem, że mnie tak traktuje” tylko „co wywołuje we mnie taką reakcję, dlaczego ja się tym tak przejmuję?”.
Należy pamiętać o jednej najważniejszej rzeczy. Jeśli coś wywołuje we mnie negatywną reakcję, to na pewno jest temat, który muszę w sobie przepracować. Jeśli coś mnie dotyka, boli, razi, złości czy irytuje, to na pewno mnie w pewien sposób dotyczy. Jeśli coś by mnie nie dotyczyło, to by mnie nie dotykało.

 

FG_AUTHORS: Piotr Kmieć

Więcej… http://www.rozmowyzduszami.pl/teoria/jak-powstaje-karma-obciazenia-karmiczne-i-praca-z-nimi?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=jak-powstaje-karma-obciazenia-karmiczne-i-praca-z-nimi

Koszyk