Przejdź do treści

Uwalnianie karmy i obciążeń

No to lecimy dalej.
Ćwiczymy i ćwiczymy, dusza zaczyna nam podrzucać różne rzeczy, przypominamy sobie pewne wydarzenia, historie, poznajemy ich znaczenia. Coś się już dzieje i lepiej lub gorzej z duszą się komunikujemy.
Sama wiedza, że mamy jakieś obciążenie, nie oznacza, że temat jest zamknięty i rozwiązany . Teraz czas zająć się rzeczywistym uwalnianiem. Ale jak zacząć?
Bardzo ważne tutaj jest podejście. Czego byśmy nie robili w poprzednich wcieleniach, kimkolwiek byśmy nie byli i czego byśmy nie wyrabiali, to już było. Nie możemy się obwiniać, biczować, karać za to. Podchodźmy do tego jak do doświadczeń, z których możemy się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski na przyszłość żeby sytuacja się nie powtórzyła. Tak naprawdę w każdym obciążeniu najważniejsze jest poznanie motywów swojego zachowania, dokopanie się do pierwotnej przyczyny obecnego stanu.

Tak właściwie każdemu uwolnieniu towarzyszy seria pytań, które pomagają nakierować nas na przyczyny danej sytuacji. Co mną wtedy kierowało? Co chciałem osiągnąć? Dlaczego wybrałem właśnie tak? Co mi to daje? Czy nadal tego potrzebuję? Jak to wpływa na moje obecne życie? Co tracę, a co zyskuję?
Zadając sobie pytania, stopniowo budujemy całe wspomnienie, którego zrozumienie z kolei jest kluczowe w uwolnieniu danego obciążenia.

Teraz uwaga! Jak postanowimy się uwalniać, to jest możliwość, że posypią się groźby. Zaczną przylatywać różni strażnicy. Ktoś może nas straszyć, że bez niego to sobie nie poradzimy. Inny będzie groził, że jak go zostawimy to żyć nam nie da. Takimi rzeczami nie należy się przejmować. Kiedy pojawia się strażnik należy postępować z nim tak samo jak z każdym obciążeniem, czyli poprzez zrozumienie dlaczego ta konkretna istota ingeruje w sesję z duszą. Pytania mogą być podobne jak wyżej. Kim jest ta istota? Czego chce? Dlaczego przeszkadza? Dlaczego pilnuje? Jaką rolę pełni?  Kiedy już wszystko wiemy, to wystarczy podziękować, zwrócić wolność i pożegnać się. W trakcie uwolnień dusza również może mieć wiele wątpliwości. Może nie chcieć czegoś oddawać, rezygnować z przywilejów, układów. Dla dusz wszelkie śluby i umowy są bardzo ważne, często ważniejsze od dobra własnego. W takiej sytuacji duszy należy wytłumaczyć dlaczego tego nie potrzebujemy. Nie rozkazujmy jednak, nie zmuszajmy do niczego. Duszę należy traktować jak najlepszego przyjaciela, który czasami ma lepsze lub gorsze dni. Nie musi się z nami we wszystkim zgadzać i my jako przyjaciel mamy to uszanować. Ona musi widzieć korzyść dla siebie w tym, co chcemy zrobić. Musi widzieć korzyść w uwolnieniu. Protest duszy nie wynika nigdy ze złych intencji. Świat dusz jest bardzo złożony i rządzi się innymi prawami niż życie na Ziemi w fizyczności. Tak naprawdę najważniejsze jest złapanie kontaktu z tą częścią siebie, którą jest dusza. Czasami zanim przejdziemy do uwolnienia, lepiej najpierw z duszą podyskutować, dać jej czas. Nie należy niczego robić na siłę, uwolnienie powinno przychodzić z lekkością, z uczuciem ulgi.

Na początku miałem tendencję do powierzchownego traktowania obciążeń. Pojawiał się dany temat, ja go szybko sprawdzałem i równie szybko uwalniałem, jednak było to dosyć porywcze i nieprzemyślane. Brakowało właśnie poczucia ulgi i zrozumienia. Sesje robiłem trochę na siłę i wręcz zmuszałem się do uwolnień, bo „tak trzeba”.

Po pewnym czasie zaobserwowałem jednak, że kiedy pojawia się nowy temat, potrafię nawet nacieszyć się nim, pobawić, powspominać trochę razem z duszą. Dochodzimy do konkluzji „niech na razie będzie” i podczas kolejnych dni badam co i jak, obserwuję swoje zachowania i reakcje duszy. Dusza po kilku-kilkunastu dniach dochodzi do wniosku „aaa dobra, już mi się nie chce tego” i wtedy puszczamy. Przywołanie miłości w takiej chwili jest banalne, ponieważ w chwili kiedy naprawdę chcesz coś uwolnić, wszystko na dany temat już wiesz i chcesz to naprawdę zakończyć, to miłość jest stanem wręcz naturalnym.
Tak więc bez pośpiechu. Jeśli jakiś bagaż mieliście setki wcieleń, to kilka tygodni was nie zbawi. Lepiej temat wybadać dogłębnie i mieć pewność, że z uwolnienia i przepracowania tematu wyciągnęło się kompletne wnioski, a nie pozbyło na szybkości, bo tak wygodnie. Czujecie wewnętrzny opór przed uwolnieniem albo coś ci nie pozwala tematu zakończyć? Bez pośpiechu. Nie róbcie tego na siłę. To i tak prędzej czy później wróci do was jeśli tego nie uwolnicie od podstaw. W ogólnym rozrachunku takie szybkie i powierzchowne sesje to tak naprawdę strata czasu. Owszem świetnie sprawdzają się zwłaszcza na początku, kiedy to każda minuta praktyki, każda najmniejsza sesja czy ćwiczenie są bardzo ważne, ale kiedy posiadamy już pewne umiejętności, warto je wykorzystywać w 100%.
Dochodzę też do wniosku, że niektórych rzeczy po prostu nie da się wytłumaczyć drugiemu człowiekowi. Do niektórych rzeczy samemu po prostu trzeba dojrzeć. Was też do tego zachęcam, bo cudze doświadczenia są cenne, ale własne są bezcenne

 

Ok., mamy wspomnienie, wiemy już wszystko na jego temat. Chcemy to naprawić. Co robimy?
Są różne przypadki obciążeń. Czasami jest tak, że dusza trzyma w czakramie pewien gadżet, inna dusza nas czymś obdaruje, my jej dajemy coś w zamian. Może być tak, że składaliśmy śluby lub obietnice. Czasami godzimy się na konkretną sytuację, ponieważ kierują nami niskie emocje, bierzemy na siebie poczucie winy czy odpowiedzialność za daną osobę lub sytuację. Bardzo dobrym przykładem są tutaj relacje z naszym opiekunem, panem, powołującym. Zazwyczaj to warunkuje nasze istnienie, ścieżkę karmiczną. Zależnie od tego, kogo sobie na pana wybraliśmy, to warunkuje zdecydowaną większość naszych wcieleń. Jeśli więc chcesz się oczyszczać, ale nie wiesz od czego zacząć, to możesz zacząć właśnie od tego. Zabawa na kilka ładnych lat 😉
Na samym początku lepiej jednak zająć się relacjami rodzinnymi, karmą rodzinną. Temat mniej abstrakcyjny, a i efekty powinny być wcześniej i szybciej widoczne, co może dodatkowo motywować do działania. Poza tym związki rodzinne są jednymi z ważniejszych, jak nie najważniejszymi, tak więc prędzej czy później i tak warto się za nie zabrać.
Często jednak jest tak, że obciążamy sami siebie. Dusze lubią zakładać sobie różne wynalazki na czarkamy, odcinać się od innych, tworzyć blokady. Motywy takich działań mogą być przeróżne. Nie byłbym w stanie wymienić ich wszystkich, bo po pierwsze większości pewnie nie znam, a po drugie życia by mi nie starczyło, ale zadając sobie wcześniej wspomniane pytania możemy dojść do istoty każdego obciążenia. W miarę praktyki zorientujemy się, że pewne schematy, wzorce i zasady tworzenia się poszczególnych obciążeń są do siebie bardzo podobne. Nie mówię żeby wtedy szufladkować, ale jak we wszystkim, praktyka tworzy pewną wiedzę, która w dalszym działaniu bywa bardzo przydatna.

Przy każdym uwolnieniu towarzyszyć nam powinna miłość. Jest to najwyższy rodzaj energii. Miłość jest energią, która znajduje się wszędzie naokoło, tworzy nas, łączy nas. Mamy z nią ciągle do czynienia. Nie mylić tutaj energii miłości z pociągiem seksualnym, ślubami czy zależnością od kogoś. Chodzi o najwyższy rodzaj wibracji. Miłość nie ocenia, do niczego nie zmusza. Jej trzonem jest akceptacja, czy to dla siebie, czy innej istoty. Zajrzyjcie głęboko w swoje serce, a na pewno w końcu ją poczujecie, bo jej cząstka siedzi w każdym, nawet najbardziej obciążonym osobniku.
Tej energii tak naprawdę się nie przywołuje znikąd, bo ona wszędzie jest. Ważniejsze jest tak naprawdę nie tyle „wołanie” miłości jako energii, a poczucie jej w sobie. Bardziej niż przywoływaniem nazwałbym to transformacją. Czujesz gniew? Transformujesz go w miłość. Masz w sercu jakiś gadżet? Powierzasz go miłości, a ona już wie co z nim zrobić – czy będzie to oddanie go właścicielowi, czy transformacja w energię miłości. To nie jest istotne co się z nim stanie. Miłości należy zaufać i pozwalać sobie być przez nią prowadzonym. Jeśli pozwolimy miłości się prowadzić to możemy być pewni, że dokonamy najlepszych wyborów.
Należy być jednak uważnym, bo każdy ma swoje pojęcie miłości. Ona nie znajduje się w żadnym zbiorniku, nikt nią nie włada, ani nikt nie może wam jej dozować. Korzystanie z niej nie zobowiązuje do niczego ani nie wymaga żadnych cech czy właściwości. Jest dla wszystkich i w każdej ilości. Kiedy się pojawia energia, patrzcie skąd idzie. Jeśli idzie od kogoś albo z jakiegoś zbiornika (elipsa, świecąca kula, wielki anioł itp.), to nie o tą energię chodzi. Ona powinna się po prostu pojawiać. Czasami nawet widać jak coś się w nią transformuje.
Do korzystania z miłości niezbędne jest pełne zrozumienie. Jeśli go nie ma, to miłość po prostu nie zadziała. Nie chodzi o to, żeby „poszczuć” jakiegoś diabła czy demona miłością, bo ta energia opiera się na akceptacji. Tak więc wybijamy sobie z głowy ratowanie piekieł i uszczęśliwianie innych na siłę, bo miłością tego nie zrobicie. Ta osoba musi sama chcieć zmian. Zajmujemy się sobą, a innym dajemy spokój. Co innego kiedy nieprzyjemna dusza ciągle nas męczy, chce od nas czegoś i nie daje nam spokoju. Wtedy dowiadujemy się o co chodzi, jak wyglądają nasze stosunki i czemu on ciągle do nas przychodzi. Może nam coś ślubował, może my jemu coś ślubowaliśmy? A może po prostu zobaczył, że emanujemy niskimi energiami (strach, gniew, złość, smutek, żal itp) i postanowił podczepić się do nas i nie dość, że z nich korzysta, to jeszcze stymuluje ich wydzielanie. Wtedy nie dany osobnik jest problemem, tylko przyczyna naszego negatywnego nastawienia. Czyli dlaczego czujemy dane emocje i wszystkie inne tego typu pytania.
Jeśli na początku masz problem z poczuciem miłości, zajmij się jej trzonem, czyli AKCEPTACJĄ. Pracując z akceptacją, zrozumiesz w końcu i miłość. O tym będę jeszcze pisał.

Wracając więc do uwalniania.
Masz coś podpięte pod czakram, wiesz co to, wiesz skąd to, wiesz jak to działa? Zrezygnuj z tego świadomie, zrezygnuj z wszelkich profitów, które ci to daje, powierz to miłości. Ktoś na ciebie wpływa? Może ślubowałeś mu coś kiedyś? Zrezygnuj z tych ślubów, wycofaj swoje energie z podpisów. Wycofaj swoje energie od niego, oddaj mu jego energie, poproś miłość o wyrównanie energii między wami. Wyrównanie energii to bardzo ważny element, chodzi o zwrócenie wszystkiego, co od danej istoty otrzymaliśmy i wycofanie od niej wszystkiego, co daliśmy w zamian (np. ślub, służba, jakieś inne energie). Nie chodzi o proszenie o zwrot, tylko o świadome wycofanie. To są wasze energie i dlatego też możecie z nimi robić, co chcecie. Jeśli ktoś nie chce wam czegoś zwrócić, to najprawdopodobniej nie wszystko zostało między wami wyjaśnione. Pytanie nie polega na tym, dlaczego dana istota nie chce mi czegoś oddać, ale dlaczego JA godzę się na to.

Dostałeś coś od kogoś i wpływa to teraz na ciebie, a nie chcesz już tego? Powierz to miłości. Masz np. serce w klatce i wiesz czemu? Powierzasz tą klatkę miłości. Jeśli się rozpuści, zniknie, to ok. Jeśli jednak znowu się pojawia, to znaczy, że nie wszystko zrozumiałeś, nie wszystko wiesz, nie wszystko zostało wyjaśnione/wyrównane. Drążysz więc dalej dany temat, aż do skutku.

Ktoś cię atakuje, prowokuje, szuka zaczepki, albo po prostu kogoś nie lubisz? Szukasz tego przyczyn i wszystko po kolei uwalniasz. Może być tak, że kiedyś go skrzywdziłeś. Wtedy przeproś go za to, okaż zrozumienie i wybacz sobie przede wszystkim. Pamiętaj, że pracujesz tutaj nad sobą, a nie nad innymi. Inni z twoich uwolnień mogą skorzystać, ale nie muszą. To już ich sprawa. Najważniejsze jest tutaj to, co robisz Ty. Piszę to, bo czasami zdarza się, że podczas uwalniania druga strona zaczyna wywoływać w Tobie poczucie winy („zobacz co mi zrobiłeś!”) albo zacznie Ci grozić. Ważne jest tutaj nie wchodzenie w te energie, nie przechwytywanie ich, a „po ludzku” nie uleganie cudzym sugestiom. Nie ma się czego obawiać ani po co obwiniać. Jeśli postępujemy zgodnie z energią miłości, to po prostu jesteśmy bezpieczni. Nic nam nie grozi, nikt nic nie może nam zrobić, bo nasza postawa wtedy nie jest w żaden sposób prowokująca, zachęcająca do konfliktu. Pod miłość po prostu nie da się podczepić, co innego pod żal czy strach. Pojawia się strach – dochodzimy do przyczyn i transformujemy go w miłość. Bądźmy konsekwentni w uwalnianiu, a na pewno będzie ono skuteczne.

Rób też to do samego końca. Jeśli nie jesteś pewien czy wszystko w danym temacie zostało uwolnione, rozwiązane, po prostu pytaj duszy czy coś jeszcze w tej kwestii zostało. No i nie śpiesz się. Byle jakie uwalnianie to marnowanie czasu, więc lepiej zająć się tym raz, a porządnie. Jeśli nie masz siły albo ochoty na sesję, to ją przerwij. Do tego zawsze można wrócić. Lepiej jedną sesję rozłożyć na dwie, niż tylko odfajkować temat i nic z niego nie wyciągnąć, bo to i tak w końcu wróci.

Jak tylko zaczniemy się uwalniać, zaraz pojawić się mogą wcześniej wspomniani strażnicy. Nie muszą to być jakieś duchy czy inne istoty niematerialne. Strażnikować nam może każdy z naszego otoczenia. Rodzina, przyjaciele, sąsiad czy pies.
Po czym rozpoznać strażnika? Jak ruszamy jakiś temat i zaczynamy uwalnianie, to nagle mogą rozdzwonić się telefony. A to zadzwoni stary znajomy, który akurat teraz musi nam opowiedzieć o czymś bardzo ciekawym. Przyjdzie sąsiad i będzie chciał pożyczyć długopis, mimo że nie mówicie sobie nawet „dzień dobry” na korytarzu. Strażnikiem mogą być wszelkie przeszkadzajki podczas sesji. Nie musi to być fizyczne. Może być tak, że nie będziesz mógł się skupić, będziesz uciekać myślami od tematu, pojawią ci się przed oczami jakieś postaci, które będą Ci przeszkadzać, przerywać sesję, odciągać od tego, nad czym obecnie pracujesz. Może być tak, że wyskoczy Ci ktoś i wręcz zabroni ruszania tego, bo…

Kiedy taki strażnik się uaktywnia, należy najpierw zająć się nim, bo będzie na tyle uciążliwy, że często wręcz uniemożliwi dokończenie sesji i uwolnienia. Jak się za takiego strażnika zabrać? Otóż strażnika zwalniamy. Najpierw dowiadujemy się oczywiście dlaczego nam strażnikuje (jak opisałem to na początku artykułu). Po co to robi i dlaczego to robi. Jak już wszystko wiemy, to zwalniamy go ze służby. Rezygnujemy z jego energii, wycofujemy od niego swoje i prosimy miłość o wyrównanie energii pomiędzy nami – dosłownie zaakceptuj go i poczuj do niego miłość. Strażnik zawsze jest „zatrudniany” za naszą zgodą, przyzwoleniem. Jeśli wiemy dlaczego nas pilnuje, to podziękujmy mu za spełnione zadanie (w końcu się spisał) i zwróćmy mu wolność.
Ten sposób może być bardzo przydatny w życiu codziennym. Nie tylko ze względu na jego wymiar praktyczny, ale świetnie nadaje się do ćwiczeń.

Sytuacja powszechna. Jesteśmy na spotkaniu towarzyskim, nagle ktoś nas zaczepia – nieznajomy, znajomy, kolega, koleżanka, przyjaciel, ktokolwiek. Rozmowa trwa i w pewnym momencie zaczyna być dla nas uciążliwa. Czy to tematów brakuje, czy nie zgadzamy się z drugą stroną, nie mamy ochotę na rozmowę, albo po prostu COŚ nam nie pasuje. W takim wypadku środkiem doraźnym może być właśnie wyżej wspomniana technika. Czyli: rezygnujemy z tej rozmowy, wycofujemy z niej swoje energie, rezygnujemy z zasilania tej rozmowy swoimi energiami, wycofujemy swoje energie od rozmówcy, rezygnujemy z jego energii i prosimy miłość o wyrównanie energii między nami (do tematu lepiej wrócić i sprawdzić o co tak naprawdę chodziło, zrobić wgląd).

Nagle okaże się, że ów rozmówca musi iść pilnie do toalety, zadzwoni mu telefon, ktoś go zawoła, czy po prostu sam, z niewyjaśnionych przyczyn zakończy rozmowę.

Jeśli takie coś ma miejsce raz na jakiś czas, to nie ma się czym przejmować. Jeśli jednak dzieje się to notorycznie, ciągle ktoś nas zaczepia, męczy, a nam to przeszkadza, wtedy wypadałoby dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje. Czy to może my w jakiś sposób przyciągamy takich ludzi i wydarzenia?
Jeśli odnosi się to do kogoś nam bliskiego, to wiadomo. Sprawdzamy o co chodzi.

Pamiętać należy jednak o tym, że to są podstawy. Nie trzymajcie się sztywno zawartych tutaj porad. Z czasem sami wypracujecie sobie swoje własne sposoby na konkretne obciążenia, bo na dobrą sprawę bardzo często uwalnianie wygląda identycznie – rezygnacja z tego, wyrównywanie energii i miłość.

No to podstawy uwalniania i oczyszczania już macie. A teraz do roboty 🙂

 

Authors: Piotr Kmieć

Źródło: http://www.rozmowyzduszami.pl/podstawy/uwalnianie-karmy-i-obciazen?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=uwalnianie-karmy-i-obciazen

Strona na facebook: https://www.facebook.com/RozmowyZDuszami

Koszyk