Twoja dobroć to nie zaproszenie do przekraczania granic
Bycie dobrym, wrażliwym i ufnym człowiekiem nie powinno oznaczać zgody na przekraczanie własnych granic. A jednak właśnie osoby, które z natury zakładają dobre intencje innych, mogą szczególnie łatwo znaleźć się w sytuacji, w której ich otwartość zostanie potraktowana jak naiwność. Możemy wynieść z domu przekonanie, że skoro sami postępujemy uczciwie, inni również będą kierować się podobnymi zasadami. Życie nie zawsze jednak potwierdza ten scenariusz. Dlatego do zaufania warto dołączyć uważność, umiejętność sprawdzania faktów i gotowość do reagowania wtedy, gdy coś zaczyna budzić nasze wątpliwości.
Granice nie są czymś, co raz ustanawiamy i możemy o nich zapomnieć. Mogą być testowane zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym - czasem bardzo subtelnie, pod pozorem pomocy, dobrej propozycji czy obiecującej współpracy. Manipulacja nie zawsze wygląda jak oczywisty atak. Niekiedy początkowo wszystko wydaje się korzystne i nie wzbudza żadnych podejrzeń, a dopiero kolejne wydarzenia pokazują, że ktoś próbuje stopniowo przejąć kontrolę, przesunąć ustalone zasady albo wykorzystać nasze zaufanie. Właśnie dlatego tak ważna jest zdolność zatrzymania się i sprawdzenia, co rzeczywiście się dzieje, zanim podejmiemy kolejną decyzję.
Temu służą procedury i techniki antymanipulacyjne omawiane w warsztacie „Ochrona Psychoenergetyczna II: Nie oddaję steru”. Jego założeniem jest połączenie wiedzy psychotronicznej z wiedzą psychologiczną, psychiatryczną oraz doświadczeniem praktycznym. Chodzi nie tylko o rozpoznawanie prób wpływu, ale przede wszystkim o zmianę sposobu myślenia i reagowania. Zamiast automatycznie ufać albo - w drugą stronę - zacząć podejrzewać wszystkich dookoła, można wypracować w sobie coś na kształt „logicznego antywirusa”: mechanizm, który pomaga sprawdzać sytuację, zauważać sygnały ostrzegawcze i zachowywać własną decyzyjność.
Co ważne, ochrona przed manipulacją nie powinna oznaczać utraty wrażliwości, życzliwości czy wiary w ludzi. Nie chodzi o to, aby po trudnym doświadczeniu stać się nieufnym i zamkniętym. Chodzi o to, żeby pozostać dobrym człowiekiem, ale przestać utożsamiać dobroć z naiwnością. Można ufać i jednocześnie sprawdzać. Można pomagać, ale nie pozwalać się wykorzystywać. Można być otwartym na drugiego człowieka, a przy tym wiedzieć, gdzie przebiega granica, której nie chcemy pozwolić przekroczyć.
Najważniejszym elementem ochrony staje się więc nie budowanie muru między sobą a światem, ale pozostawienie steru we własnych rękach. Warto uczyć się antymanipulacji, obserwować własne reakcje i ćwiczyć procedury, które w trudnym momencie pozwolą wrócić do faktów zamiast działać pod wpływem presji. Bo nawet jeśli świat będzie testował nasze granice, nie musimy rezygnować z tego, kim jesteśmy. Możemy zachować człowieczeństwo, dobro i wrażliwość, a jednocześnie chronić to, co stworzyliśmy i co jest dla nas naprawdę ważne.