"Istnieje tylko jedno dobro - WIEDZA, oraz tylko jedno zło - IGNOROWANIE WIEDZY".

- Sokrates

I cześć cyklu "Pytanie o sens".

 Nasza rzeczywistość rządzona jest przez przyczynowość i synchroniczność. To dwie strony tej samej monety, uzupełniające się przeciwieństwa, które kształtują nasz świat. Tak jak logika przypomina nam, że żyjemy wewnątrz mechanicznego świata, który wyrażony za pomocą liczb i kątów, trybi jak dobrze ustawiony zegarek, tak bywa, że intuicja i wiara zamiast uszanować dokonania umysłu, starają się je roztrzaskać młotkiem, jak drażliwy budzik...

Przyczynowość znamy doskonale, szkolimy się w jej postrzeganiu od małego, ucząc się chronologii zdarzeń. Nie musi być ona prawdziwa, ważne, aby opisywała to co się dzieje. Mogłoby się wydawać, że wystarczy nam ona do szczęścia i cała reszta problemów, już nas nie dotyczy. A jednak pozostaje wtedy jedna nierozwiązana kwestia... czy istnieją przypadki, a jeśli tak, to co o nich myśleć?

 

Otóż przypadek poprostu się "dzieje". Wyskakuje nagle jak pryszcz na gładkiej twarzy. Nieprzewidywalny i nieznośny, wymyka się rozumowi, bo nie jest następstwem niczego, co byśmy znali. Pojawia się znikąd, krzyżując plany umysłu, który lubi mieć wszystko poukładane, w odpowiednich szufladkach.

 

Jednak sęk tkwi w tym, że jeżeli uznamy występowanie przypadków, to zgodzimy się na to, że nie wszystko musi mieć sens. Sankcjonujemy chaos. Umysł nienawidzi chaosu z równą zajadłością, jak nicości, zatem nie służy logice założenie, że istnieją przypadki. Co innego z prawdopodobieństwami.

Umysł oblicza prawdopodobieństwo - oto jego oręż w walce o prawdę. Coś się zdarza, bo jest jakaś szansa/ryzyko, że to się wydarzy, dodajemy i odejmujemy stałe wartości i zmienne, osiągając mniej więcej powtarzalny rezultat. Eureka! Mózg jest szczęśliwy, bo wie wszystko... do czasu.

Nagle, idąc ulicą przypomina nam się osoba, której od wieków nie widzieliśmy... "Przypadkiem" spotykamy ją na tej samej drodze! Umysł pyta o to, jak to możliwe? Przypadek? Nie przecież nie ma przypadków... Jaka był na to szansa? Podzielmy liczbę ludzi, przez wszystkie miejsca, gdzie mogliśmy być w tej chwili, przez liczbę dni i godzin... to chyba nic nie da! Umysł kapituluje, kiedy "to co prawdopodobne jak 1 do miliona, zdarza się w 9/10 przypadków" jak zwykł pisać Terry Pratchet.

Synchroniczność - Pierwsza reguła Niebiańskiej przepowiedni... Jungowskie "niekazualne powiązanie zdarzeń" jest pierwszym krokiem na drodze przebudzenia, momentem, w którym dusza odzyskuje kontrolę nad życiem, jak i również chwilą zdziwienia i zadumy, nad tym, jak Bóg urządził świat.

Skąd ten pomysł z synchronicznością i czy mieści ona wszystko, czego nie pomieści przyczynowość? W ramach założenia, że wszystko ma sens i jest po coś, to... tak. Pewnie są wyjątki od tej reguły, ale nie o nie tu chodzi, tak samo jak dziury w serze, nie stanowią o istocie sera.

Pomimo, że zjawisko synchroniczności nie jest logiczne, to jednak ma sens. Przynajmniej tak podpowiada nam intuicja. Pytanie zatem jest takie, jaki ma ono sens i co go uzasadnia? Przecież "podobno" sens to domena racjonalności... to rozum zawsze pytał "po co?" a tu nagle wyskakuje serce z pierści, radosne, że znalazło to czego szukało...

Duszy materia się nie ima, wszystkie te rozumowe, obliczeniowe i konkretne zabiegi, służą tylko po to, aby zrealizować odwieczne zamiary Ducha. Są jego narzędziami. "Nie ciało posiada duszę, a dusza wcielona jest w ciało" jak i również "nie istniejemy dla świata, to raczej świat istnieje dla nas" obydwa te stwierdzenia, uzasadniają wyższość ducha nad materią i odwołują się do sensu, wykraczającego poza doświadczenie.

Sens, opisujący prawdę, może istnieć bez rozumu. Synchroniczność jest prawdziwa, nawet jeżeli umysł, postrzega ją jako nierealną. Z drugiej strony, można powiedzieć, że ten konflikt jest przejściowy i kiedyś w ramach umysłu, człowiek włączy do swojego pojmowania, w potocznym rozumieniu, to co obecnie jest intuicyjne a logika uprości to jakoś, pozbywając się "niepotrzebnych" szczegółów.

Tymczasem, wiemy, że synchroniczość to zjawisko duchowe, postrzegane przez intuicję, które mimo swojej nieuchwytności ma sens... tylko jaki? Te zdarzenia (powstałe w ten nieprzyczynowy sposób) pozwalają nam na doświadczenie czegoś nowego, upewniając nas w przekonaniu, że nasze życie jest na swój sposób kierowane i dokądś prowadzi, zapewniając, że możemy otrzymać pomoc lub radę, w najbardziej zaskakującym momencie.

W tym systemie funkcjonuje każdy z nas, wszystkie mniejsze i większe synchroniczności w naszych życiach, tworzą synchronię, swoisty system, kontrolowany przez Stwórcę, umożliwiający nam realizowanie naszych ziemskich planów. Synchronia to przejaw Jedności.

Co nam daje ta wiedza? Świadomość sensu. Jeżeli zdajemy sobie sprawę, że świat nie jest jedynie domeną umysłu, a prawda domeną logiki, nasze życie nie jest tylko następstwem zdarzeń, to otwieramy się na to, co zawsze jest najważniejsze. Unikalność. "Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy", co sprawia, że każde danie ma inny smak, każdy człowiek inną twarz, a każdy sen, to odrębna historia o tym, co by było gdyby...