"Istnieje tylko jedno dobro - WIEDZA, oraz tylko jedno zło - IGNOROWANIE WIEDZY".

- Sokrates

Spis treści

WYŚLIJ UŚMIECH DO SWOICH NARZĄDÓW WEWNĘTRZNYCH

Złożoność problemów globalnych wydaje się tak przerastająca, że większość ludzi zwyczajnie zaprzestaje prób zrozumienia kompletnego obrazu swego życia. Nasze głowy pękają w szwach od nadmiaru informacji wylewających się z telewizora, gazet, radia i komputerów. Uproszczenie tych wszystkich informacji do lekko- strawnej postaci jest prawdziwym wyzwaniem. Ten proces „trawienia" rzeczywistości jest tak trudny, że doprowadził do oddzielenia naszego umysłu od ciała.
Jeżeli ciało jest zdrowe, może swobodnie przyswoić napięcie współczesnego stylu życia, a nawet uznać go za ciekawe i twórcze wyzwanie. Wielu jednak ludzi ignoruje ten naturalny równoważący mechanizm znajdujący się pomiędzy ciałem a umysłem. Próbują oni strawić świat jedynie za pomocą umysłu, stwarzając koncepcje, myśli i żądze, niczym góry mentalnego bagażu.
Ignorują oni fakt, że ich ciało musi nosić ten bagaż przez dwadzieścia cztery godziny na dobę i że stopniowo męczy się tym nadmiernym ciężarem. Wyczerpane i lale) przedwcześnie poddaje się i pojawiają się zaburzenia pracy serca, wylewy, artretyzm lub nie-wydolność wątroby. Obwiniamy za to nasze słabe ciało, ale prawdziwym winowajcą jest przeciążony umysł.
Dowodem naszej ignorancji w dziedzinie połączeń między ciałem a umysłem jest fakt, że większość z nas nawet nie wie, gdzie znajdują się jego narządy wewnętrzne, nie zna nawet w przybliżeniu ich rozmiarów, kształtu, ani funkcji. A jeżeli przypadkiem posiadamy intelektualną wiedzę na ten temat, nie doświadczamy ich działania w namacalny sposób, ponieważ ignorujemy dochodzące od nich, przez cały czas, subtelne sygnały. Na przykład, czujemy się zaspokojeni wtedy, gdy nasz umysł jest zadowolony: to nic, że nasze jelita buntują się z powodu przejedzenia, nasze płuca są zatrute dymem, nerki są przepracowane od nadmiaru kawy - nasz umysł jest zadowolony, bo zjedliśmy przepyszne danie, wypaliliśmy papierosa, wypiliśmy wielki kubek aromatycznej kawy. Jesteśmy głusi na odczucia dochodzące od naszych narządów, przez co uniemożliwiamy sobie najgłębsze doświadczenie dobrego zdrowia.
Jesteśmy jak nieodpowiedzialny właściciel samochodu, który spędza cały swój czas na woskowaniu i polerowaniu swojego wozu tylko po to, by następnie pojechać nim po wyboistej, zakurzonej drodze. Unika on czyszczenia świec i wymiany oleju, korzysta z ołowiowej benzyny, a kiedy samochód zepsuje się, przeklina, użala się, że przecież nie jest mechanikiem, a następnie, kiedy dowie się, że wóz wymaga gruntownego przeglądu, obwinia producenta.
Postępujemy w naprawdę podobny sposób. Marnujemy całą naszą energię (i pieniądze), aby uczynić naszą zewnętrzną aparycję atrakcyjną, a następnie nadwerężamy naszą wewnętrzną kondycję poprzez niezrównoważoną dietę, alkohol, papierosy i, co najgorsze, odmawiamy sobie miłości. A później, kiedy chorują nasze płuca, zawodzą nerki, kiedy okazuje się, że mamy raka, jesteśmy zszokowani.
Niektórzy ludzie posiadają zdumiewającą umiejętność do przekonania samych siebie, że stan ich zdrowia jest spowodowany czym innym niż ich własne zachowanie: zwalają winę na swoją chorobę, na złe geny, wiek, przeznaczenie, etc. Większość ludzi jednak zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy, że ich choroby są rezultatem skumulowanego przez lata stresu i pozornie niewielkich nadużyć wobec ciała, a zwłaszcza narządów wewnętrznych. Te narządy są natomiast blisko połączone z każdym aspektem naszego umysłu. Nasze ciało jest filtrem dla wszystkich naszych percepcji, uczuć, myśli, jak i magazynem naszej pamięci, naszego głębokiego poczucia tożsamości.
Większość ludzi nie potrafi zdać sobie sprawy, że nawet, gdy nasz umysł czasowo przestanie działać, jeżeli przestaniemy myśleć bądź odczuwać, nasze narządy mogą kontynuować swoją pracę. Ale w momencie, kiedy wysiądzie nam przepona, stanie serce, lub zniszczy się wątroba, nasze życie znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie.
Mózg jest szefem, ale to narządy wykonują pracę. Wyobraź sobie, że twoje narządy pracują w fabryce, w której szefem jest twój mózg. Jeżeli szefa nigdy nie ma w pobliżu, albo kiedy ignoruje on potrzeby pracowników (jest tak zajęty swoimi sprawami, że nie zauważa, że pracownicy pracują w złych warunkach, są przemęczeni i słabo wynagradzani), w końcu frustracja narośnie i zniechęcą się oni do pracy i zaczną strajkować, albo zwyczajnie odejdą. Fabryka zostaje zamknięta, nie wytwarza dóbr, a szef usiłuje negocjować z pracownikami. Lecz jego władza znika, jeżeli pracownicy sami zamkną fabrykę. Może ona już nigdy nie zostać otwarta, a szef może utracić swój cały dorobek. (Pamiętaj, że wszystko to nie zdarzyło się w ciągu jednego dnia.)