Przejdź do treści

Naturalna Medytacja

Witajcie przed nami 13 sierpnia i w dodatku pełnia
– no i mamy niezwykłą swoistą kumulację 🙂 energetyczno – archetypową, która za jednym zamachem trąca i o astrologię, i o numerologię i korzeniami drenuje tradycyjne rytuały naszych prastarych przodków.

Ale zanim się o tym wszystkim rozpiszę…

Chciałabym Was zaprosić na naprawdę wyjątkową medytację – medytację, którą rozpoczniemy dokładnie na pełni Księżyca
dlaczego to spotkanie jest arcy-wyjątkowe – rozwodzę się o tym poniżej
pokrótce tylko streszczę sensu stricto:

W Naturalnej Medytacji połączymy się z Naturą – z jej rdzeniem i kwintesencją,
okazując jej szacunek i wdzięczność
z Naturą jako “personifikacją” Żeńskiego aspektu Wszechświata, aspektu rodzącego i karmiącego,
aspektu Kobiety Matki Bogini

połączymy w sensie dosłownym – w swej podróży po bezkresach Wyobraźni, po prostu staniemy się Nią
co w piękny, miły i przyjemny sposób uzmysłowi nam, że jesteśmy Źródłem…Źródłem wszelkiej obfitości, pomyślności i dobra

zatem wyjątkowo spotykamy się w najbliższą sobotę (13.08 godz.21.00)
w Mikroklimacie (Warszawa , ul. Tarczyńska 9 – na tyłach hotelu Sobieski)

dla tych wszystkich, którzy nie będą mogli z nami być w sobotę
powtórka tej medytacji odbędzie się już o zwykłych porach

w niedzielę
(14.08 godz.20.00) i w piątek (19.08 godz.20.00)
Również spotykamy się w Mikroklimacie

czyli w zasadzie Naturalna Medytacja ma coś wspólnego ze STAWANIEM SIĘ Boginią
(mężczyznom to również jak najbardziej polecam i nie, nie urosną Wam od tego piersi, choć wiem, że byście chcieli, ani nie staniecie się babami, wręcz przeciwnie Wasza męskość na tym zyska i powabu i wigoru)

Tylko proszę darujcie sobie jakiekolwiek religijne konotacje, bo chodzi tu o pierwotne archetypowe symbole, które głęboko tkwią korzeniami w naszej podświadomości.

W patriarchalnym społeczeństwie ten żeński boski aspekt wszechświata mocno był zapomniany i sponiewierany, przetrwał gdzieniegdzie w mitologii i religii właśnie w postaci boskich Matek, zazwyczaj niepokalanych dziewic…
(tak tak Maria nie była jedyną znaną światu boską Matką dziewicą)

Najwyższa pora przywrócić należną równowagę pomiędzy obiema świętymi pierwiastkami i męskim i żeńskim, które na równi współistnieją tak samo w nas, jak i w całym Wszechświecie.

Aby zarezerwować miejsce na to spotkanie rezerwacja miejsc kliknij TUTAJ

Przede wszystkim patrząc wstecz – tego dnia uwaga naszych przodków kierowała się w stronę Bogini Matki – karmicielki i rodzicielki Życia – materialnym tego wyrazem jest Natura – sama w sobie, taką jaką jest.
Natura Natury (wybaczcie ten pleonazm 🙂 właśnie taka jest – karmi, żywi, zradza, wszystko bez wyjątku i bez wcześniejszych opłat abonamentowych.

Pamiątkę po tym mamy w formie chrześcijańskich reperkusji – święto Matki Boskiej Zielnej, 15 sierpnia (to bardzo często stosowany zabieg, w którym Kościół przesuwał o parę dni daty starych świąt, żeby tylko wyplenić starodawne obyczaje i obrządki)

W formie pierwotnej było to święto Natury, obchodzone niemalże w całym starożytnym świecie; w Grecji np obchodzone wtedy święto ku czci bogini Diany – patronki łowów i natury.

Słowianie mieli z tym dniem również związany mały rytuał obfitości.
13 sierpnia na księżycowej pełni należało zakopać w ziemi monetę, co miało zapewnić obfitość i dobrobyt przez calutki rok.

 

Teraz trochę numerologii. 13 to liczba wcale nie pechowa.. (to specjalny zabieg, użyty by ludzie się liczbą tą za bardzo nie interesowali)
A tymczasem 13 jest liczbą przekraczania granic i naturalnego planetarnego cyklu.
W swojej pracy trenera osobistego rozwoju zauważyłam, że przy 13 (dniu, godzinie, wyliczonym 13 cyklu etc) łatwiej ludziom przekraczać swoje wewnętrzne psychiczne progi i ograniczenia, które dotąd krępowały możliwości i wolność w życiowych wyborach.

13 to również liczba naturalnego cyklu biologicznego naszej Planety.
Kiedyś było 13 godzin w ciągu dnia i 13 miesięcy w roku, odpowiadających równiutko 13 cyklom obrotów Księżyca dookoła Ziemi. (i nie trzeba było żadnych dni dodawać w żadne lata przestępne, jak to jest w kalendarzu gregoriańskim i juliańskim, który był jeszcze bardziej do kitu).
Zmiana taktowania cyklu zegara biologicznego na 12 zaskutkowała …wrażeniem (i zapewniam, że nie tylko wrażeniem), że czas się skraca.. że ciągle jest po prostu za mało czasu… – i nie muszę chyba nikomu tego zjawiska tłumaczyć, bo wszyscy je świetnie odczuwamy.

Teraz astronomia z astrologią.
W dawnych czasach specjalnie obie te dziedziny rozłączono, dodatkowo ośmieszając astrologię, coby tylko ludziska od prawdy o Wszechświecie jak najbardziej oddalić…
ale powiem jedno – wszyscy starożytni pilnie w niebo patrzyli, gdyż jak mawia Tabula Smaragdina (Tablica Szmaragdowa Hermesa Trismagistosa)

Jako na niebie – tak i na Ziemi

i nie są to tylko czcze górnolotnie metaforyzujące słowa…

A teraz do astronomo-logicznej rzeczy – wszyscy świetnie wiemy, że Księżyc tańcząc na okołoziemskiej orbicie wywołuje zjawisko pływów H2O na całej planecie, rzecz jasna w ciałach ludzi, zwierząt i roślin również, zważywszy na to, że w około 78% właśnie z niej jesteśmy zbudowani.
W czasie pełni i nowiu zjawisko pływów jest o wiele, wiele silniejsze – powstają pływy tzw syzygijne, ponieważ wpływ Księżyca i Słońca nakładają się do siebie, niesamowicie wprost wzmacniając.
Ludzie wtedy zachowują się nieco inaczej, szpitale zgłaszają rekordowe ilości przyjęć, a policja zgłoszeń..
natomiast jeśli chodzi o medytację, podczas pływów syzygijnych stany, które udaje się osiągnąć w medytacji są najsilniejsze, a ich efekty są, że tak to ujmę, dość mocno zauważalne ( z naciskiem na mocno 🙂

 

Zatem reasumując to wszystko powyższe, mam zamiar poprowadzić naprawdę wyjątkową medytację – 13 sierpnia – rozpoczynamy równiuteńko z pełnią Księżyca…a o tę wyjątkowość to już sam Wszechświat się zatroszczy.

“Mrugając okiem” do tradycji naszych przodków okażemy swój szacunek i wdzięczność boskiej Matce Naturze, która w przestrzeni Ziemi karmi i poi i zradza nasze ciała.
Z doświadczenia wiem, że taki “zabieg” ma głęboko regenerujący wpływ na ciało.
W trakcie takiej medytacji w ciele wytwarza się szczególny hormon z grupy endorfin – w starożytnych Wedach nazywany SOMĄ (nie do końca znany płaskogłowej medycynie konwencjonalnej albo inaczej być może znany świetnie, ale to tajemnica bezpieczeństwa narodowego). Soma – działa oszałamiająco oraz wzmaga wewnętrzny żar[1]. Daje moc dokonywania wielkich przedsięwzięć poprzez zwiększenie możliwości manasu[2]., jednego ze składników psychiki ludzkiej w ujęciu religii wedyjskiej.

A co do rytuału obfitości, raczej monet zakopywać nie będziemy:) – ale korzystając z energii pełni i 13, przekroczymy pod tym względem nasze psychiczne okowy, wchodząc w zrozumienie głębokiej prawdy o nas samych…
że to my sami z siebie jesteśmy źródłem obfitości i bogactwa.
Jeden z moich nauczycieli – St. Germain mawiał:

Istnieje tylko jeden jedyny sposób, by zapewnić sobie trwałą pomyślność finansową;
Jeżeli w każdej komórce swojego ciała i w całej swojej jaźni uświadomisz sobie i w pełni zrozumiesz, że:

Jam Jest Substancją i Obfitością już udoskonaloną w moim życiu i w moim świecie;
oraz każdą konstruktywną rzeczą, którą mogę teraz otrzymać lub jej chcieć.

I mimo, że owo staropolskie “Jam Jest” brzmi tu jak jakieś zaklęcie, to prawda właśnie taka jest –  każdy z nas jest źródłem swojego bogactwa.
Posiadanie pieniędzy i rzeczy nie jest tak ważne, jak opanowanie umiejętności ich tworzenia.
Gdy rozwinie się tę umiejętność, człowiek przestaje być zależny od jakichkolwiek zewnętrznych okoliczności i koniunktury w gospodarce.

Poprzez zjednoczenie się z nieskończoną obfitością własnej duszy i Wyższego Ja, poprzez łączenie się z wyższymi siłami (jakkolwiek byśmy ich nie nazwali: Bogiem, Uniwersalną Inteligencją, Chrystusem, Buddą, Allahem, czy Tym Który Jest)
oraz promieniowanie wewnętrznym spokojem, szczęściem, miłością i radością – stajecie się źródłem obfitości w swoim życiu.
Działa to ZAWSZE i skutkuje jak najbardziej materialnym dobro-bytem.

I na koniec afirmacja dla tych, którzy z nami w spotkaniach uczestniczyć nie mogą:

Koncentruję się na tym co kocham
i w ten sposób
przyciągam to do siebie.

 

 

Medytacja razem z ćwiczeniami towarzyszącymi trwa ok. 60 minut
nie potrzebujesz żadnego doświadczenia, ani specjalistycznego sprzętu,
weź swój umysł – to wystarczy 🙂
chyba, że masz zwyczaj marznąć, to możesz również wziąć ze sobą koc

Twoja inwestycja: 30zł

{module Zarezerwuj miejsce na Wieczorze z Medytacją|none}

 

Cykl “Wieczory z Medytacją” to medytacje prowadzone – czyli w przyjemnym rozluźnieniu słuchasz barwnych, poetyckich opowieści nasączonych pozytywnym psychologiczno-motywacyjnym kodowaniem, jak dobry tort ponczem – dzięki czemu, Twoja podświadomość, zostaje naładowana nowymi WZORAMI MYŚLI, które służą Ci i wspierają Cię.
Pozytywne efekty przychodzą całkowicie automatycznie i nie wymagają Twojego świadomego zaangażowania – ponieważ właśnie tak działa Twoja podświadomość – powiela wzorce i schematy myślowe, które raz zostały w niej zasiane; właśnie dlatego tak wiele można zdziałać, jeśli tylko właściwie wykorzystuje się potęgę podświadomości!

A cały sekret polega na tym, że mózg nie odróżnia Twojej WYOBRAŹNI od obserwującej świat realny JAŹNI…

 

e-mailemail: instytutarete@instytutarete.pl

Koszyk